Tak bardzo

No cóż.. Nie będę pisać jak bardzo żałosna jestem. To było wiadome od… zawsze? Nie będę też pisać co zrobiłam, bo to się wiąże z byciem żałosna.. A to ciagniecie tematu nikomu dobrego nie przysluzy.. Chce tylko napisać, że naprawdę nie umiem człowieka zatrzymać przy sobie i oprócz 3 osób – Mai, Marcina i Łukasza, jestem sama.

Nawet Christian mi dał spokój, bo przeczytał to, co pisałam na tt o kimś innym i wziął do siebie.. Zamiast się zapytać.. Ale cóż. Wybrał. Nie mogę na siłę trzymać kogokolwiek. Jak ktoś mi daje wolność, daje mu to samo. Pomimo tego, że boli. Bo boli.

Szkoda tylko, że Jego słowa nigdy nie były do mnie. Zakochałam się w tym durnym zludzeniu, że ktoś mnie może pokochać. Ktoś, kogo pragnę. Co się sprawdza kolejny raz powiedzenie „to samotność sprawia, że jeśli ktoś zwraca najmniejszą uwagę na nasze serca, oddajemy mu je całe” . Ta.

Wiem. To głupie.

Tak. Tęsknię.

~Mogę tu to napisać, bo wiem, że tego nie przeczyta~

Mam wciąż jego cholernie ładny głos w głowie i zapach i jego dotyk jest przy mnie. I to jego „mmmm” i „Kicia” i to jak mi czytał i rapowal. I o.

So so stupid~

Z przyjemniejszych rzeczy, topragnę podziękować Mai i Łukaszowi za mile spędzony czas i wysłuchanie mnie i wspólne gry ^^ Dziękuję

Swoją drogą.. Chce zauważyć że LoL stał się przyczyną kłótni i rozstan. Może nie główną, ale pośrednią na pewno. Tydzień temu (?) Poznałam Wiktora. Najpierw poszedł sobie, bo stwierdził że nie lubi psychopatow  (o jakże mi przykro). Potem wrócił z zapytaniem „Dziś jesteś psychopata?” i sobie poszedł znowu przez to, że śmiałam mu zwrócić uwagę o moją przyjaciółkę.. czy serio ten kretyn sądził, że pójdę za nim? Ale! To ja jestem nienormalna..

no.8792498792

Nie będę pisać o tym, jak bardzo jest mi źle. Nie chcę o tym rozmawiać. Nie chcę też rozmawiać o przyczynie mojego samopoczucia.

Ale czy ostatnio w ogóle coś chcę?

Nie śpię. Myślę. Mam wyłączony telefon, jestem wpatrzona w sufit albo ścianę. Myślę. Nie mogę sobie znaleźć miejsca na łóżku, w pokoju, w domu.. w życiu.

Jedynie co czuję, to ogromna dziura w sercu.

Nie oddycham.

Wątek 999.

~Ich usta dotknęły się. Przeszedł go dreszcz, poczuł delikatne mrowienie na wargach. Zapragnął dotknąć ich jeszcze raz i jeszcze. Zbliżył się do niej. Popatrzył głęboko w oczy, ujmując jej twarz w dłonie. „Jesteś tylko moja, niebieski ptaku..”. Zmruzyla oczy czując jak mentalne kraty zaciesniaja się, a ona siedzi w najdalszym zakątku swojego umysłu bez drogi wyjścia. Skurczyla się i przyciągnęła do niewidzialnej ściany. Mocno scisnela wargi. Poczuła jak na jej nadgarstkach wiążą się coraz to ciasniejsze liny. Hebanowe włosy opadły na twarz. Oczy we łzach zobaczyly kogoś, kogo w ogóle nie znała. Poddała się. Na plecach poczuła każdą wypustke farby na ścianie, kiedy ją do niej przycisnal. Ponownie wpil wargi w jej..

(Bo czasem mam tak pełno myśli w głowie, że tworzą się „wątki” opowiadań. Czasem tego, co się dzieje w mojej głowie, nie da się opisać prostymi słowami..)

Adios? Czy tez nowy początek?

Adios.. tym zakończyłam poprzedni wpis.. A pamiętam jakby się to zdarzyło wczoraj. To trochę chore, że w takich momentach jak ta, przychodzi kumulacja wszystkich uczuć jakie mieszkały ze mną przez jakiś czas i wybuchają w niewyjaśniony wcześniej sposób… To chore. Nie tylko „trochę”.

Odtąd z „przyjacielem” żegnałam się parę razy, witalam na nowo.. Ktoś, kto zamieszkał we mnie rok temu, (A ja podobno w nim), jest w stanie po prostu sobie pójść. Nie będę go trzymać na siłę.. Nie jestem jedną z osób, które za wszelką cenę chcą, żeby dana osoba była przy nich. Wolę cierpieć, patrząc gdy ta osoba jest bliską z inną.. niż wiązać kogoś, kogo się kocha. To samo w przypadku przyjaźni.

I ciągły głos w głowie „Jesteś tak beznadziejna, że nie potrafisz osoby zatrzymać przy sobie”~

Jednakże największym ciosem było dla mnie to, że po prostu sobie poszedł. Wolałabym żeby powiedział „spierdalaj” niż by zabrał cząstkę mnie ze sobą. A raczej nie zabrał. Nie było dla niej miejsca.. pustą przestrzeń wypełniał ktoś inny. Zabolało. I z uśmiechem kroczylam przez miasto.

Ciekawe jest to, że ludzie mówią, że Ci, którzy najgorzej cierpią, mają najpiękniejszy uśmiech. Czyli albo w moim przypadku to nie działa, albo robię z siebie ofiarę losu ^^ Albo jedno i drugie, przecież, witaj! Tu mieszanka wybuchowa i 387269054 osobowości w jednym. Nienawidzę tego. Tak bardzo tego nienawidzę.

Wracając do tematu.. Ostatnio znów się pojawił w moim beznadziejnym życiu (może ostatnio mniej beznadziejnym..) oznajmiajac, że zawsze byłam dla niego ważna. Jakbym była ważna, to by nie odszedł. Tyle w temacie~

~~~

Zaczęło się bardzo niewinnie, budował modele z Gundam Wings. Rozmowa na czacie, wiadomości prywatne, w rosnącej ilości, potem KiK, Skype.. Trwało to tak krótko, że mogło się w ogóle nie zaczynać. Nie mam ochoty się rozpisywać na ten temat..

~~~

Pamiętam jak 2 lata temu patrzyłam z oczami pełnymi miłości w kierunku Marcina. 28 czerwca też patrzyłam. Ale z zaczerwienionymi i pełnymi łez. Nigdy bym nie pomyślała, że nie będę mogła się podnieść. Że będzie to dla mnie tak ogromny cios. Że nie będę w stanie nawet wstać z łóżka. Ból nadal jest. Czasem narasta, kiedy go nie ma w pobliżu.. 3 lata razem. Przez taki czas można się dużo dowiedzieć o człowieku, prawda?

Nie uważam jednak ten czas za stracony, nie żywię urazy, nie żałuję nic. Życzę każdemu tak dobrze spozytkowanego czasu jaki ja miałam z Marcinem.

Na razie jeszcze mieszkam z Nim w Gdyni, szukam pracy, ciągle wojuje z kwiaciarnia, życie toczy się Na przód. Mam nadzieję, że w dobrym kierunku.. tym razem.

Co do życia studenckiego – praca napisana, oddana, czekam na termin obrony :) Jestem z siebie dumna. I pragnę tu podziękować Mai, która mnie zmobilizowala do jej ukończenia w terminie. Kocham Cię Maju :) Będę jej wdzięczna do końca za cierpliwość i przyjaźń~

~~~

Pojawił się w zasadzie bardzo niedawno..I pojawiła. Śpi ze mną każdej nocy i tylko zamykam oczy, by ją powachac, gdyż cudownie pachnie.. moja krówka Mu-Mu ;) Mój króliczek ma w końcu towarzystwo..

Nie pamiętam kiedy stał się dla mnie ważny.. Ale mam wrażenie, że jego zapach jest ze mną zawsze.. Zwariowalam..

I znów się cieszysz jak durna~

20161027_155930

Nie wiem.. nic nie wiem. Nie wiem…

Kto by przypuszczał, że tak się zamota to wszystko? Że nie będę wiedziała co czuję? Że stracę kogoś ważnego..

Pozwoliłam mu odejść. Ja go nie zraniłam. Ja go doszczętnie zniszczyłam. Boli. Moje serce jest roztrzaskane na jeszcze mniejsze kawałki niż było..Nie da się tego odkręcić.. Tak bardzo chciałabym…

Chciałabym znowu z Nim porozmawiać. Jak zwykle. O niczym.. Te rozmowy były ważne dla mnie. Dla nas. Nie da się wrócić do początku..

Zobaczył mnie taką, jaką nigdy nie chciałam, żeby zobaczył..Z jego „Adios” popłynęły słone łzy.

Straciłam przyjaciela.

Beznadzieja.

Nie będę pisać, że powracam, bo to nieprawda. To nigdy nie jest prawda..

Niby po co mam wrócić? Jakby był jakikolwiek cel tych „powrotów”..Nie ma celu, nie ma także powodu. Worek z nic nieznaczącymi notatkami z mojego serca, jest workiem bez dna. Co tam raz wpadło, nic nie ma prawa bytu..

Z mojego serca..

Z mojego… co?

I tak na końcu się okaże, że go nie mam. Że jestem pieprzoną egoistką patrzącą jedynie na siebie. Może i tak jest, może i tak będzie. Nie mam siły temu zaprzeczać. Nie chce mi się zaprzeczać niczemu..

Tak naprawdę, to chce mi się krzyczeć. Zostałam odcięta od tego, co jest moim życiem. A w mojej głowie.. Trudno to nazwać ładem i porządkiem. Jestem jeszcze bardziej bezużyteczna niż wcześniej. Chociaż, czy moje „bzdurne obrazki kotów”, jak to nazwała jedna z moich koleżanek, są komukolwiek do czegoś potrzebne? Nikt nie bierze pod uwagę, że to one mnie napędzają. Bez rysowania usycham. Ale co ja mogę, kiedy nawet nie mogę ołówka czy piórka trzymać w ręce. Wszystko mnie denerwuje. Na niczym nie mogę się skupić, a miałam szukać pracy.. mój plan się sam nie zrobi..

Mój plan..

A to innym razem. Jeśli uda mi się cokolwiek zacząć, będę szczęśliwa. Jednakże na razie nic nie mogę powiedzieć.

W chaosie, który był koło mnie, można powiedzieć, że się nic nie zmieniło. Nigdy nie chciałam być w centrum zdarzeń.. Nie. Zawsze lubiłam pój świat na poboczu. Czemu tym razem jest inaczej? To męczące. Nie rozumiem tylko czemu ja..

Nie jest jakąś wyjątkową osobą, by miało się koło mnie wszystko kręcić. Czasem mam ochotę uciec od wszystkich..

A w mojej głowie zamieć…

Normalnie pustka. Wieje znikąd i do niczego. Do niczego to ja się czuję..

Wiele za wiele się wydarzyło. Za dużo myślę. Za bardzo co? No co?

Mam dość wszystkiego. I ciągle „jesteś moja”.. a gówno prawda. Jestem niczyja. Ja zawsze będę wolna i będę starała się dojść do tej wolności. Niewidzialne kraty wokół mnie? Nie. Nie ma żadnych krat. Wszystkie jakie były, połamała w drobny pył.. Tak. Ona. Nie ja.

Kim jestem?

Kim jestem..

Patrzę w lustro i widzę nikogo. Ktoś się uśmiecha koło mnie, ktoś inny mi wbija z tyłu nóż w plecy. Kim jestem?

Chcę uciec. Znowu chcę uciec do mojej Utopii..

Gdzie ona jest? Gdzie jest moje pieprzone serce?

Chce mi się wrzeszczeć. Na cały głos.. Tak, żeby wszyscy usłyszeli. Może wtedy odnajdę swoje miejsce na tym szarym świecie. Jestem zagubiona wśród tłumu, mała dziewczynka pomiędzy drzewami.

Za dużo. Za dużo wszystkiego..

Popierdolone to wszystko. Nawet nie mogę powiedzieć co mi leży na sercu. Mój blog nie jest już moim blogiem..

Week 1 – Projekt Foto 365

Wiem, wiem, miałam wstawić zdjęcia w czwartek, lecz zaowocował u mnie brak czasu przez masę projektów. Więc zaczynam ;)

       

Tak się prezentuje mój pierwszy fotograficzny tydzień ;) Zbyt dużo się nie działa, jedyną większą „atrakcją” był przyjazd Łukasza, za co Mu bardzo dziękuję. To były miłe chwile, naprawdę..

Jest 6 zdjęć, gdyż jeden dzień był całkowicie bez weny i nawet nosa nie wyściubiałam z domu. Postaram się poprawić w tygodniu drugim :)

Papa

Projekt Foto 365

Hejka!

Ostatnio się niewiele przydarzyło, lecz przeszukując gdzieś odmęty internetu, wynalazłam Project Foto 365. Polega on na robieniu codziennie zdjęć – czyli coś co kocham :3 Zadaniem pobocznym jest wstawianie tych wszystkich zdjęć na Flickr. Oczywiście, zdjęcia mają być wykonane zgodnie z tematem przewodnim – podawanym raz na tydzień. Następnie z tego wyłaniany jest zwycięzca – autor najlepszego zdjęcia.

Pomyślałam więc, że mogłabym to samo zrobić, lecz zamiast na Flickr, zdjęcia tygodniowo będę wrzucać tu :)

Na razie jestem na dniu 2 i jeszcze mi się nie znudziło xD

Nie no, żartuję. Mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle tym razem z moim zapałem :P

Papatki :)

Ucieczka

Ciągle uciekam..

Od miłości.. ciepła.. zrozumienia… bólu..przeszłości.

Moje życie to jedna wielka ucieczka bez celu. Krążenie w labiryncie pełnym kłamstw. Boję się. Ciągle się boję..

Boję się o coś, co nawet nie jest moje. i nigdy nie będzie.

To takie żałosne bać się o coś, czego się wcale nie zna.

Tak, to ja postawiłam mur. I to ja nie chcę go zburzyć. Jedna część mnie nie chce. Druga pnie się w górę i spada w otchłań. Ciągły krzyk w mojej głowie ‚Wagabudno, przestań’. Lecz ta nie słucha. Już dawno przegrałam z nią. Przegrałam.

To tak bardzo nie ma sensu. Piszę i nic z tego nie wynika…

Jak zawsze, znaczę tyle…